piątek, 6 listopada 2009

Wydziergane

Melduje, ze teczowy szalik Haruha scarf skonczony. Ufffff!!! Nigdy wiecej szalikow. Ewentualnie szale i to tez musze byc w bardzo dobrym nastroju.
Szalik sie na razie blokuje wiec zdjecia na ludziu dopiero po weekendzie (jutro rano jedziemy do rodzicow Jona).

Zdjecie jest sztucznie rozjasnione wiec nienajlepszej jakosci. Nie mam takich dlugich drutow do blokowania szali wiec fragmentami powkladalam normalne cienkie druty proste. Zobaczymy jaki to przyniesie efekt.

Od poniedzialku zabieram sie za ruda. Musze odgrzebac notatki.

Przemku Pierdyliard razy to ja sie nie owine, bo szalik ma jakies 2 m. Zobaczymy jak sie bedzie ukladal po blokowaniu. Na razie te moje listki jakies takie malo listkowe wychodza. Nie za bardzo wiem czemu.
Agatku Tak, opieka nad mezczyzna pochlania duzo czasu. A co do prezentow, nie wiem czy bede cos dziergac w tym roku, raczej juz malo czasu zostalo. Sa niby plany aby zrobic pare par skarpetek z Eskimo bo robi sie szybko ale Jon musi mi zorganizowac material :) A czego sie uczysz? A wlasnie, cos nie moge na Twojego bloga wejsc. Internet Explorer mi sie buntuje.
Hannah Mozesz sobie korzystac ze wzoru do woli :) Nie ma problemu. Niestety nie moglam nigdzie znalezc zdjecia Bradforda. Czy masz na mysli Big Wool Rowana? Mnie sie podoba jeden projekt Kim (juz dosc stary) wlasnie z Big Wool. Tez myslalam o Eskimo ale nie jestem pewna, mimo wszystko jest chyba sporo cienszy. Byc moze jak zrobisz pare rozmiarow wiekszy? Eskimo ma okolo 11 oczek na 10 cm na drutach 8mm. Ja z tej welny jestem bardzo zadowolona bo jest extra ciepla ale niestety, nie bede Cie oszukiwac, mechaci sie. Oto zdjecia mechacenia na przykladzie mojego kapturowego swetra:

Ale tez te zmechacenia latwo usunac. Ja mam zamiar jeszcze dziergac z Eskimo.
Rene Dziekuje za wyroznienie :) Raspy sprawdzil sie w 100%, chyba wydziergam sobie jeszcze wersje zimowa, z jakiejsc cieplejszej wloczki.
Zulka Kacik taki sobie, lampe przestawilam. Niestety w dalszym ciagu ma sie nijak do kacika, ktory mialam na starym mieszkaniu :( Ale moze po prostu ten szalik tak mi nie szedl? Moze z ruda sukienka bedzie inaczej?

niedziela, 1 listopada 2009

Nie lubie szalikow

Haruha scarf jeszcze sie robi. To juz ponad miesiac takiego dziobania i szczerze powiem, ze mam go juz dosc. Nawet specjalnie takiego szalika nie potrzebuje (zreszta cienki to szalik bo z wloczki skarpetkowej) a zabralam sie za niego bo chcialam sobie zrobic jakis wzorek po dwoch projektach gladkim prawym. Mam nadzieje, ze do konca przyszlego tygodnia skoncze. Musze sie ponownie zabrac za ruda z Azteki.

Przestawilam nieco meble w salonie i mam teraz jako taki kacik ale niestety w dalszym ciagu nie jest to to, co mialam w poprzednim mieszkaniu. Ale dzierga mi sie duzo lepiej. Niedlugo bedziemy kupowac kanape do pokoju goscinnego (taka rozkladana) ktory jest rowniez moim pokojem do nauki. Lubie ten pokoj, dobrze sie w nim czuje wiec moze przeniose sie z drutami wlasnie na ta kanape.

Paradoksalnie, jako studentka czuje ze mam mniej czasu na druty. jak pracowalam, to wracalam do domu i moglam dziergac. A teraz czuje sie winna, bo powinnam sie uczyc. Poza tym, Jon teraz jest w domu po pracy wiec zaczelam wiecej gotowac no i wogole opiekowac sie mezczyzna. Mam nadzieje, ze dryg do dziergania wroci mi szybko :) W koncu te dluugie jesienne wieczory...

W zwiazku z tym, ze nasze nowe mieszkanie ma ogrzewanie elektryczne (!) a poza tym to mieszkanie na parterze i szczytowe co oznacza, ze zbyt cieplo nie jest to zaczelam po domu nosic super cieply sweter kapturowy, ktory kiedys zrobilam. Model jest z dropsa, welna tez. Nazywa sie Eskimo, jest super gruba (druty 8mm) i ciepla. Marzy mi sie jeszcze jeden sweter z niej. Eskimo jest w miare tania, bo motek kosztuje 1.90 funta (50g) no ale potrzeba 12 motkow a ja jestem studentka :( Model, ktory wybralam wyglada tak:

A kolor, hmm chyba wielbladzi:

Co o tym sadzicie? Moze sie polasze na ta wloczke jak tylko przyjdzie kolejna rata stypendium. Do kompletu zorbilabym kilka par skarpet, rowniez z Eskimo takich fajnych usper grubych do latania po domu. Tylko musze sie zaopatrzyc w druty skarpetkowe rozmiar 8mm.

Bradhelt Czytalam Twoj post o Ursynowie. Boze, jak ja za nim tesknie i jak ja Cie rozumiem dziewczyno. Mieszkalam trzy lata przy pasazu Natolinskim. To zdecydowanie jedno z moich miejsc na ziemi. Zdecydowanie polecam Ci Grecje, poludnie Grecji w pazdzierniku (Kreta) bylo boskie, temperatury w sam raz znaczy sie cieplutko aby sie opalac i kapac w morzu ale upal nie dawal tak bardzo w kosc. Wiem, ze moj nastepny rejs to bedzie Chorwacja na tydzien bo moja rodzinka bedzie wdrazac Jona :)
Rene Dziekuje Ci bardzo. Jest mi szalenie milo, ze czulas moj brak :)
Jo_an tak, raspy jest super. A ze teraz jestem studnetka to bede mogla w nim paradowac 'do pracy' jak sie znow zrobi cieplo. Niestety Raspy na razie czeka zasluzony odpoczynek.
Zulko dziekuje!! Jeszcze nie wiem czy te wszystkie zmiany wyszly mi na dobre. Na razie staram sie dostosowac moj apetyt konsumpcyjny do wysokosci mojego stypendium co nie jest latwe i bardzo frustrujace. Ale wierze, ze suma sumarum byla o to dobra decyzja :) Zaraz zmienie linka do twojeg bloga w zakladkach.
Przemku Wdzialam!!! I nawet rekawiczki zrobiles. Ja jeszcze sie nie odwazylam pieciopalczatek zrobic. Azteka jest fajna, zgadzam sie. Tylko musze ten szalik skonczyc i zabieram sie za reaktywacje... :) P.S. Bardzo podobaja mi sie Twoje metki.
Agatku, ja musze zajerzec do Ciebie i obejrzec sobie dokladnie Twoj szalik :)

środa, 28 października 2009

Jejku, jejku no mowie Wam...

...jaki rejs za soba mam :) Nie tylko rejs ale i wielkie zyciowe zmiany a co za tym idzie mnostwo spraw do zalatwienia. Niesamowite jest ile spraw musi czlowiek zalatwic przy przeprowadzce/zmianie pracy a pomyslec, ze 5 lat temu przyjechalam tutaj z jedna walizka i nawet nie mialam telefonu komorkowego. Jedyne co pozostalo w moim zyciu bez zmian to moj mezczyzna i samochod (no i druty). Dziwne uczucie, jeszcze lapie sie na tym, ze czuje sie jakby moje zycie stalo sie dla mnie calkiem obce: nowe mieszkanie, nowe miasto, nowa praca, nowa pensja etc.

Rejs udal sie wysmienicie. Relacje mozna przeczytac i obejrzec na moim drugim blogu. A tutaj, zgodnie z obietnica zdjecia Raspiego w plenerach Greckich:




Bez Raspiego nie ruszalam sie doslownie nigdzie (no chyba ze bylo za cieplo, a akurat pogode mielismy boska) i zdecydowanie okazal sie hitem rejsu. Marynarski tez byl w uzyciu kilka razy ale niestety nie zalapal sie na zadnych zdjeciach.

Aha a na robotki tez byl czas (jednego dnia mielismy zalamanie pogody):


Jak widac na drutach mam Haruha Scarf ale ciezko mi idzie, tzn. wzor jest latwy i wszystko jest ok ale... w nowym mieszkaniu nie mam juz tak fajnego kacika do dziergania. Ustawienie kanapy i fotela sie zmienilo i jakos nie moge sobie jeszcze znalezc miejsca. Poza tym baaaardzo duzo sie dzieje, jestem bardzo zajeta studiami bo mam w zasadzie trzy tygodnie w plecy (przez urlop) wiec musze nie tylko nadgonic ale i byc na bierzaco. Na wlasne zyczenie zapisalam sie na trzy kursy (ale jedynie jako wolny sluchacz) wiec mam co robic.

Tutaj pieknie widac tecze, sam szalik nie prezentuje sie zbyt dobrze bo musi byc porzadnie zblokowany:




Mam zamiar wyrobic caly motek a zostalo mi go jeszcze z polowe (no moze troche mniej)

Przepraszam za dlugie milczenie. Obiecuje, ze znow bede bywac regularnie. Nastepna w kolejce czeka ruda sukienka z Azteki, ktore zostala kiedys zawieszona z powodu listkow (a potem zrobilo sie za cieplo). Teraz jest wlasnie dobra pora na nia wiec niedlugo bede ja reaktywowac. Poza tym jestem teraz biedna studentka i poki nie znajde jakiejs dodatkowej roboty to musze wyrobic ta wloczke co juz mam (aczkolwiek znalazlam juz sklep z wloczka w nowym miescie :) bo na nowa na razie nie ma srodkow.

Aha i jeszcze jedno. W czasie przeprowadzki byl taki moment kiedy wszystko kartony zostaly rozpakowane a wszystkie (slownie wszystkie) koncowki od KnitPicks sie nie objawily. Chyba nie musze Wam mowic jaki to byl stres? Na szczescie przypomnialam sobie gdzie je wlozylam. Uffffff.

Wszystkim dziekuje za komentarze do Raspiego i zyczenia milych wakacji. No coz, wakacje sie skonczyly i czas wziac sie ostro do roboty!

poniedziałek, 21 września 2009

A kuku :) (Wydziergane na ludziu)

Cos mi do pudla weszlo:


Zaczelo wychodzic, patrze....


A to RASPY!!!!!!


A tu jeszcze jedno bez flasza i ucietej glowy:


Wiecej zdjec juz w boskich Greckich plenerach morskich (mam nadzieje) bo pogoda w Yorku juz sie zrobila jesienna. Dzis bylo caly dzien ddzysto i ponuro (stad zdjecia nienajlepsze) i nawet nie chcialo mi sie pakowac. Wiec spakowalam Raspiego :)

Raspy jest skonczony, zuzylam 7 motkow BALI, rozmiar XS (korpus) rekawy S (bo ramionka to ja mam jak Otylia) druty 4 mm czas: jakies dwa tygodnie. Teraz musze go tylko wyprac i trzymac kciuki aby mi sie spuszczone oczka nie rozeszly na cztery strony swiata.

Tym samym zakonczylam (dosc konsekwentnie i bez wiekszych dewiacji plan jaki zalozylam sobie pod koniec czerwca. Mam sweterek warkoczowy, marynarski i teraz Raspy. A na druty bez ociagania sie zalozylam Haruha Scarf (ten zielony z poprzedniego wpisu). Na razie ucze sie wzoru ale juz niezle mi wychodzi. Mila odmiana bo gladkim prawym. Wloczka jest na ten szalik wprost stworzona. Jest fantastyczna, bardzo luksusowa. Niby na skarpetki a ma taki fajny jedwabny polysk. Naprawde cudo. Juz sie nie moge doczekac jak szalik zacznie sie ukladac w tecze :)

Aha i jeszcze wykrakalam sobie podroz pociagiem. Co prawda tylko z Banbury (tam gdzie sie przeprowadzam) do Londynu ale zawsze. Firma prosi abym w ostatnim dniu pracy (juz mialam byc na urlopie) pojechala i cos tam komus zaprezentowala. Zaplaca, to jade :)

Po ostatnim wpisie bylo mi glupio, ze jednak nie odpwiedzialam na Wasze komentarze (ale pralke udalo mi sie zalatwic) wiec tym razem odpowiadam hurtem:

Przemku, a gdzies ty znalazl meski wzor na Raspiego? Daj znac to moze Jonowi wydziergam (jesli tylko porzuci swoje tshirty na rzecz swetrow, przynajmniej skarpetki zrobione nosi :)
Zulko wlasnie zaczelam dzis z tej wloczki robic i jestem pod wrazeniem. Juz mam ochote wydziergac z niej caly sweter. I tak, to jest ta sama o ktorej juz pisalysmy :)
Agatku, kociaki zawsze beda zainteresowane wloczka wiec raczej musisz znalezc jakis sposob. Widzialam zdjecia na blogu, kociaki sa przeslodkie!!! Ah, ja co prawda wole psy ale takim kociakom nie powiedzialabym nie.
Jo_an na gorze masz linka do szalika (niestety szalem nie mozna go nazwac). Pralke dostalam za darmo :D za to ne ebayu kupilam lodowko-zamrazarke i zmywarke za jedyne £150 :) [900zl]
Rekawy do Raspiego robilam na okraglo, magic loopem
Rene Raspy ma naprawde sliczny kolor, na tych zdjeciach dobrze nie widac. Moze lepiej bedzie w Greckim sloncu? Oh juz naprawde nie moge sie doczekac wakacji... ciesze sie, ze uda mi sie przeprowadzic przed wyjazdem.
Ewa powodzenia, koncz dyplom!!!!! Wszystko bedzie ok.
Agatku Torty robisz? Hmmm, moze bys jakies zdjecia umiescila na blogu?
Przemku masz racje, raglan wyszedl bardzo fajnie i polubilam ta metode, poza tym rekawy duuuuzo latwiej sie wszywa. Ja juz sie nie moge doczekac Twojej sukienki.
Czarciku W tym tygodniu wszystko zaczyna sie skladac do kupy i mimo ze duzo mam do zrobienia i stres jest to jest to juz inny stres, motywujacy. Nawet piguly juz odstawilam.
Kocurku A u Ciebie cos cicho? Lubie dziergac w kolo, jakos monotonia mi nie przeszkadza ani nawet magic loop choc zgadzam sie z Toba, nie nalezy ona do moich ulubionych metod.
Sprezyno Musialas niezle te kciuki trzymac bo naprawde wszystko zaczelo sie ukladac po naszej mysli. Zeby jeszcze tylko wszystkie bambetle sie do vana zmiescily.
Nantejko Nie, nie paracetamol. Dostalam nieco powazniejsze leki aczkolwiek obiecali ze nie uzalezniajace. Zreszta od piatku ich juz nie biore bo zaczyna sie wszystko ukladac.
Haniu totalnie mnie zaskoczylas. Niestety juz nie bede miala czasu aby sie tam przejechac a szkoda bo cztery lata tu mieszkam i jak osiol nie mam pojecia co mam pod nosem. Ehh. Przeprowadzam sie raczej pod Oxford (40 min od) i raczej Polka w Banbury a moze i Doktorantka hi hi :)

sobota, 19 września 2009

Za duzo sie dzieje

I znowu nie bylo mnie tydzien, nawet nie wiem kiedy zlecial. Przepraszam, ale w najblizszym czasie nie przewiduje poprawy sytuacji gdyz... PRZEPROWADZAMY SIE!!!! Udalo nam sie zaklepac mieszkanie, w ktorym zakochalismy sie od pierwszego wejrzenia (cala historie mozne przeczytac na moim drugim blogu) i oznacza to, ze za 6 dni sie wyprowadzamy. W zwiazku z tym mam na glowie pakowanie itd. itp. i dlatego mnie tutaj nie ma. A jak juz sie przeprowadzimy to na poczatku nie bedziemy miec Internetu a potem jade do Grecji wiec niestety nie moge Wam obiecac regularnych wpisow az do polowy pazdziernika. Obiecuje natomiast jedno, na pewno umieszcze tutaj zdjecie skonczonego Raspy przed wyjazdem :)

W zeszly weekend karczek Raspiego zostal skonczony i rekaw wszyty. Wszystko ladnie sie uklada i nic nie trzeba pruc. Metoda raglana coraz bardziej mi sie podoba :) Od poniedzialku dziergam drugi rekaw ale mam dopiero pol bo tyle sie dzieje. Przydalaby sie jakas dluga podroz pociagiem ale nic z tego. Stan na dzis rano wyglada tak:

Zdjecie robilam na szybko wiec troche brak mu ostrosci.

Jak juz pisalam wczesniej szukam pomyslu na kolejna robotke i zgadnijcie, zainteresowal mnie szal(ik). Nie, nie w skomplikowane estosnkie wzory ale tez nie taki prosciutki. Wyglada on tak:

Zdjecie z Ravelry. Zrobiony jest z wloczki skarpetkowej i zastanawiam sie czy nie wykorzystac na niego motka mojej teczowej wloczki. Co prawda ja mam tylko 100g a wzor prosi o 120g (na 200 cm szalika) wiec najwyzej moj bedzie nieco krotszy. No ale to nie stanie sie przed koncem pazdziernika tak czy siak.

Dziekuje wszystkim za komentarze do poprzedniego wpisu. W ciagu tego tygodnia sporo rzeczy sie wreszcie wyjasnilo i czuje sie zdecydowanie lepiej i szczesliwiej. Szkoda tylko, ze mam tak malo czasu na druty. Na komentarze nie odpowiem bo lece ogladac pralke, ktorej pozbywa sie znajoma z pracy i jestem nia zainteresowana. A potem bede pakowac dobytek :) Pozdrawiam Was cieplutko.

sobota, 12 września 2009

Po przerwie

Przepraszam, dlugo mnie nie bylo. Wywolana przez nantejke sie melduje. W koncu 'Anglicy' musza z 'Francuzami' zyc w dobrej komitywie :)

Sporo sie u mnie dzialo w ciagu tych 10 dni. Wybralismy sie do Banbury (kolo Oxfordu) aby znalezc mieszkanie. W srode okazalo sie, ze nie udalo nam sie zalatwic tego mieszkania, ktore nam sie najbardziej podobalo a mieszkanie rezerwowe w miedzyczasie sie wynajelo wiec w zasadzie jestesmy w punkcie wyjscia :( i nie wiem jeszcze co zrobimy. Wyglada na to, ze nie uda sie nam przeprowadzic przed moim wyjazdem do Grecjii a po powrocie bede musiala rozbic namiot gdzies na kampusie na nastepne dwa tygodnie.

Zaliczylam tez moja ostatnia konferencje. Bylo smutno! Spotkalam sie tez w Coventry z przyjacielem ze Swinkowa, ktorego nie widzialam od lat. W pracy zostaly mi dwa tygodnie i jest naprawde stresujaco. A na dokladke nie mam jeszcze wiesci od ESRC (mojego sponsora) i nie mam pojecia kiedy i ile kasy dostane jak juz bede studentka.

Generalnie trudno mi sie skupic i stres mnie zzera bardziej niz sie spodziewalam. Do tego stopnia, ze wlosy mi zaczely wychodzi (garsciami) i mam problemy ze spaniem oraz jakies dziwne napady lekowe. Wesolo nie jest. Na szczescie z Jonem sie jeszcze nie pozabijalismy a wczoraj bylam u lekarza i dostalam tabletki, ktore powinny mi troche pomoc. Nie martwcie sie o mnie. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. A Ci co nie ryzykuja (przypominam, rzucam prace w srodku recesji na wlasne zyczenie) nie zyskuja :) Jeszcze sie bede kiedys z tego smiac :)))) No dobra to tyle kwestia wstepu a teraz drutowo.

Przypomnienie. We wtorek sprulam calego Raspiego. W niedziele mialam juz straty odrobione. Od poniedzialku w pociagu dziergalam rekaw, ktory skonczylam wczoraj. A stan na teraz prezentuje sie nastepujaco:

Melduje, ze przod (albo tyl) jest juz skonczony. Mysle, ze do konca weekendu skoncze jeszcze tyl (albo przod) i wszyje rekaw. Nigdy jeszcze nie robilam swetra taka metoda (raglan nie od gory) i nie jestem pewna czy wszystko bedzie do siebie pasowac. Zobaczymy. A potem zostanie mi jeszcze tylko drugi rekaw, ktorey pojdzie raczej szybko. Jestem juz calkiem spokojna, ze zdaze na wyjazd do Grecji. :))))

Powoli zastanawiam sie nad kolejna robotka. Na jacht chyba drutow nie wezme bo mam potworna chorobe morska i bez tego. Moze po powrocie reaktywuje ruda sukienke z Azteki? Tylko ze to taki projekt podobny do dwoch ostatnich. Moze zrobie druga pare 'stopek', albo skarpetki z teczowej. Czeka na mnie tez szary sweterek ze 'Swetrow' mam na niego wloczke i jest tam troche azurow wiec bedzie jakies urozmaicenie.

A teraz troche o Rowan Denim. Haniu masz racje, Denim podobno sie kurczy. Ale podobno tylko na dlugosc (a moj Raspy wyszedl raczej za szeroki niz za dlugi, moja druga wersja jest nawet dluzsza niz zaklada to wzor). W praniu kurczy sie o 4 rzedy na 10 cm wiec masz racje, calkiem sporo i raczej dramatycznie. We wzorze faktycznie o tym pisza, ale znow mowia tylko o dlugosci. Troche mnie tez zmartwilas, ze moje spuszczone oczka moga sie rozlezc. Mysle, ze troche tak ale nawet jak sie rozejda za duzo to raczej nie bedzie mi przeszkadzac, no chyba ze wogole caly sweter sie rozejdzie wtedy sie nieco zdenerwuje.
Mnie na Denim tez nie stac, poza tym nie maja za duzo kolorow. BALI, nawet z przesylka z Niemiec wyszla sporo taniej. Jesli chcesz, to moge Ci troche BALI podeslac (podaj adres na maila) bo zostalo mi troche po Marynarzu. No i oczywiscie bede tutaj reportowac jak BALI sprawdzila sie w Raspym.

Agatku 10 dni minelo. Gdzie jest szalik? A James C. Brett ma bardzo fajny 100% Merino w jeszcze fajniejszej cenie. Polecam :)
Przemku, ja juz zapomnialam, ze musialam Raspiego tyle spruc. Mam nadzieje, ze Twoja sukienka od razu wyjdzie tak jak ma byc.
Jo_an dzieki Twojej wskazowce poszlam na 172 oczka a nie 180 bo masz racje, spuszczone oczka jeszcze dodatkowo poszerzaja. Dziekuje! Raspy zdecydowanie zapowiada sie na 'ulubionego' wiec prucie tak nie bolalo. :)
Kocurku prucie nigdy nie jest fajne ale szybko nadrobilam bo rozmiar mniejszy. Gorzeh chyba byloby odwrotnie, gdy bylby za maly u musialabym robic wieksza wersje, czyli dluzej. Dzieki zaoszczedzonej wloczce moge miec dluzsze rekawy :)
Nantejko, rowniez Ciebie pozdrawiam i witam. :)

wtorek, 1 września 2009

Meska decyzja

Wlasnie dociagnelam Raspiego do pach. Za duzy, duuuzo za duzy. Na drutach mam 200 oczek, marynarz w najwezszym miejscu ma 157 oczek i jest dopasowany (przypominam wloczka ta sama). Rozmiar XS Raspiego ma 180 oczek na okolo, czyli juz XS-ka powinna byc calkiem luzna i workowata. Gdzie ja oczy mialam? Nigdy jeszcze nie dziergalam z Rowana, okazuje sie ze rozmiarowka tez jakas zawyzona bo do tej Mki co dziergam to by sie mamuska zmiescila, pewnie by jej to poprawilo humor. Nic to, bede pruc. Wiem tez, ze przy drugim podejsciu zrobie z 10 rzedow wiecej przed taliowaniem. Listki tez znacznie musialam spruc a teraz to jeden z moich ulubionych sweterkow co Raspiemu dobrze wrozy. Teraz powiecie, ze w kolo sie jednak nie oplaca robic...

Fanaberio, Mariolu, edi-bk, Anik, Ewo i Lauro dziekuje za komplementy, ciesze sie, ze Wam sie podoba!! Mnie tez sie podoba. No i faktycznie tak zawadiacko, no ale wlasnie tak mam sie zamiar czuc na baaardzo zasluzonych wakacjach.
Przemku, ale sie zachwycasz!? Ja lubie kaptury, Jon powiedzial, ze w kapturze i okularach wygladam jak gangster. Z kaptura jestem bardzo zadowolona, napewno polecam te metode. Moze wydziergasz jeden z Twoich swetrow z kapturem? Porzucac nie mam zamiaru ale musze tez zreaktywowac swoj drugi blog i jakos podzielic energie blogowa na dwa :)
Agatku, budujesz napiecie jak Hitchcock juz sie nie moge doczekac tego Twojego szalika.
Jo_an tak, spuszczone oczka u mnie tez jakos sie rozlaza, ale Raspiemu to akurat bardzo pasuje. Myslalam nawet o sesji 'szegolikow' specjalnie dla Ciebie ale jakos mi nie wyszlo. Daje Ci slowo, ze szczegoliki odpowiadaja Twoim standardom. ;)
Kocurku ale mi podbilas statystyki tymi trzema wpisami hihi. Mysle, ze bojowki Ci pasuja. Moja mamuska lazi w bojowkach a ma z dobra dyche wiecej niz Ty. A wiesz, one nawet i do Kocurkowych szpilek pasuja :)
Rene Dawaj na maila i przepis na kaptur chetnie podam, wcale nie jes trudny a duzo lepszy niz taki co sie poprostu zszywa u gory. Wiem co mowie, bo taki jeden sweter juz mam. Fajnie widziec Ci spowrotem z urlopu.

Ide PRUC!!!!!!